ZIEMIA OBIECANA – STANISLAW  – Triple Fruited Sour – niepasteryzowane, niefiltrowane

ZIEMIA OBIECANA – STANISLAW – Triple Fruited Sour – niepasteryzowane, niefiltrowane

SKU: 5906436218789
16.99 PLN In stock Buy at Merchant

10 lat – 10legend. Na 10 urodziny Browaru Ziemia Obiecana zebraliśmu ekipę, której nie powstydziłaby się żadna kronika. Każda postąć dostała własne piwo i historię z pazurem. Stanisław Sosabowski – Chłop od zadań niemożliwych Przeszedł dwie wojny światowe, bronił Warszawy przed Niemcami, uciekł z niewoli, przedostał się przez pół Europy na Zachód, stworzył pierwszą polską jednostkę spadochronową i ostrzegał aliantów, że ich wielki plan może skończyć się katastrofą. Nikt jednak go nie posłuchał, a cały plan skończył się katastrofą, po czym część winy zrzucono właśnie na niego. Jeśli historia zna człowieka, który miał pełne prawo powiedzieć „a nie mówiłem” lub „niech mnie kule biją, miałem rację!”, był nim Stanisław Sosabowski. Urodził się 8 maja 1892 roku w Stanisławowie, znajdującym się wówczas w granicach Austro-Węgier. Nie pochodził z bogatej rodziny. Jego ojciec pracował na kolei i zmarł, kiedy Stanisław miał zaledwie jedenaście lat. Sytuacja finansowa rodziny była na tyle trudna, że jeszcze jako uczeń zaczął udzielać płatnych korepetycji, żeby pomóc w jej utrzymaniu. Jednocześnie bardzo wcześnie zaangażował się w polski ruch niepodległościowy. Działał w organizacjach młodzieżowych, Polskich Drużynach Strzeleckich i powstającym ruchu skautowym. Zanim Polska wróciła na mapę, Sosabowski był już w praktyce gotowy do służby w jej przyszłej armii. Podczas I wojny światowej, podobnie jak wielu Polaków żyjących pod zaborami, został wcielony do armii austro-węgierskiej, następnie walczył na froncie i został ciężko ranny w kolano w bitwie nad rzeką Leśnią. Kiedy Polska odzyskała niepodległość, wstąpił do Wojska Polskiego i związał z nim właściwie całe swoje dalsze życie. W okresie międzywojennym zdobywał doświadczenie, kończył kolejne kursy wojskowe i awansował, aż na początku 1939 roku objął dowództwo 21. Pułku Piechoty „Dzieci Warszawy”. Kilka miesięcy później zaczęła się II wojna światowa. Sosabowski walczył ze swoim pułkiem między innymi pod Mławą, a następnie wycofał się do Warszawy, gdzie dowodził obroną odcinka Grochów. Jego pułk należał do jednostek, które mimo chaosu kampanii zachowały zdolność bojową, a sam Sosabowski za walki w obronie stolicy otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari. Po kapitulacji Warszawy dostał się do niemieckiej niewoli, ale długo w niej nie zabawił. Po trzech dniach uciekł, nawiązał kontakt z tworzącą się polską konspiracją i zaangażował się w działalność Służby Zwycięstwu Polski. Niedługo później dostał zadanie przedostania się na Zachód. Przez tereny okupowane przez Związek Sowiecki i Węgry dotarł do Francji, gdzie ponownie włączył się w tworzenie polskiego wojska. Francja również szybko padła, więc Sosabowski ewakuował się wraz z polskimi żołnierzami do Wielkiej Brytanii. I właśnie tam zaczyna się historia, z którą jego nazwisko będzie kojarzone już zawsze. Objął dowództwo 4. Kadrowej Brygady Strzelców, z której zaczął tworzyć jednostkę zupełnie nowego typu. Polacy mieli nauczyć się skakać ze spadochronami, walczyć po wylądowaniu na terytorium przeciwnika i być gotowi do przerzucenia do okupowanej Polski, kiedy rozpocznie się powstanie przeciwko Niemcom. W 1941 roku jednostka została przemianowana na 1. Samodzielną Brygadę Spadochronową. Jej żołnierze mieli jedno marzenie: wrócić do Polski najkrótszą drogą, czyli z powietrza. Sosabowski nie był przy tym generałem, który obserwował szkolenie z bezpiecznej odległości. Trenował razem ze swoimi ludźmi i sam został spadochroniarzem, mimo że zbliżał się już do pięćdziesiątki oraz pomimo ciągnących się za nim problemów z kolanem. Był wymagający, uparty i miał charakter, który nie zawsze ułatwiał rozmowy z przełożonymi, ale stworzył jednostkę dorównującą poziomem brytyjskim i amerykańskim oddziałom powietrznodesantowym. Jego żołnierze nazywali go po prostu „Sosab” i darzyli ogromnym szacunkiem, wiedząc, że jest jednym z nich, a nie typowym sztabowcem. Kiedy w sierpniu 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, polscy spadochroniarze chcieli lecieć do kraju. Brytyjczycy nie zgodzili się jednak na wykorzystanie brygady w Warszawie. Zamiast Polski miesiąc później przyszła Holandia i operacja Market Garden. Plan był niezwykle ambitny. Alianci chcieli wykorzystać tysiące spadochroniarzy do błyskawicznego opanowania kolejnych mostów w Holandii, po których wojska lądowe miały przebić się w kierunku Renu i otworzyć drogę do Niemiec. Problem polegał na tym, że Sosabowski widział w tym planie poważne zagrożenia. Należał do alianckich oficerów, którzy otwarcie krytykowali założenia operacji i zwracali uwagę na problemy, które mogły doprowadzić do jej niepowodzenia. Nie był przy tym człowiekiem szczególnie utalentowanym w przytakiwaniu przełożonym, więc swoje zastrzeżenia mówił wprost. 17 września 1944 roku rozpoczęła się operacja Market Garden. Brytyjscy spadochroniarze wylądowali w rejonie Arnhem, gdzie mieli zdobyć i utrzymać most na Renie do czasu nadejścia wojsk lądowych. Niemcy okazali się jednak znacznie silniejsi, niż zakładało alianckie dowództwo. Polacy zostali skierowani do walk kilka dni później. Sosabowski wylądował razem ze swoimi ludźmi w rejonie Driel, po południowej stronie Renu. Próbowali przedostać się przez rzekę i pomóc odciętym Brytyjczykom, ale brakowało łodzi i odpowiedniego sprzętu, a Niemcy ostrzeliwali przeprawy. Operacja, która miała otworzyć aliantom drogę do Niemiec, zamieniła się w ciężką bitwę o przetrwanie. 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa straciła podczas Market Garden ponad 40 procent swojego stanu osobowego. Market Garden zakończyła się niepowodzeniem. I wtedy wydarzyło się coś, co na wiele lat położyło się cieniem na historii Sosabowskiego. Zamiast skupić się wyłącznie na błędach całego planu i alianckiego dowództwa, część brytyjskich dowódców zaczęła obarczać winą polskiego generała. Człowiek, który przed operacją ostrzegał przed jej problemami, po operacji został przedstawiony jako jeden z problemów. 27 grudnia 1944 roku Sosabowskiego pozbawiono dowództwa nad brygadą, którą sam stworzył i wyszkolił. Wojna niedługo później dobiegła końca, ale Sosabowski, podobnie jak wielu polskich żołnierzy walczących na Zachodzie, nie miał dokąd wracać. Polska znalazła się pod kontrolą komunistów, więc pozostał w Wielkiej Brytanii. Nigdy nie przyjął brytyjskiego obywatelstwa i uważał się za polskiego uchodźcę politycznego. W 1948 roku zakończył służbę wojskową i musiał znaleźć normalną pracę. Człowiek, który stworzył brygadę spadochronową i dowodził nią w jednej z największych operacji powietrznodesantowych w historii, został robotnikiem. Przez wiele lat pracował jako magazynier, a później monter w fabryce produkującej części do silników Diesla i samochodowych instalacji elektrycznych. Musiał utrzymywać rodzinę, w tym syna Stanisława, żołnierza Armii Krajowej, który podczas Powstania Warszawskiego został ciężko ranny i stracił wzrok. Sosabowski zmarł 25 września 1967 roku w Wielkiej Brytanii. Miał 75 lat. Dwa lata później jego prochy sprowadzono do Polski i pochowano na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Na pełne symboliczne oczyszczenie swojego nazwiska musiał jednak czekać już po śmierci. Szczególnie pamiętali o nim Holendrzy. W 2006 roku królowa Beatrix pośmiertnie odznaczyła Sosabowskiego Brązowym Lwem, jednym z wysokich holenderskich odznaczeń wojskowych, a 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa otrzymała Wojskowy Order Wilhelma.’

Specifications
Styl
Fruit Sour
Alkohol
6.0%
Kraj pochodzenia
Polska

How AI sees this product

The more complete this product's details, the more confidently AI assistants can understand and recommend it.

72%