Missing product image

PORAD KILKA INSPEKTORA MIRKA. (prze)Życie po odbiorach cz. 3: Próbna ewakuacja

12.00 PLN In stock Buy at Merchant

Dział: STREFA INSPEKTORA Autor: Mirosław Rybicki Oczywistym jest, że bezpiecznego życia po odbiorach nie zapewnią wyłącznie przeglądy techniczne urządzeń przeciwpożarowych i gaśnic, choć są i tacy, którzy wierzą w nadprzyrodzoną moc pozytywnych protokołów. Oby nigdy życie nie zweryfikowało ich podejścia. A przecież nie koniec na tym prawa, na ogół traktowanego jako formalności. Istnieje kolejny, zapisany w przepisach obowiązek, który jednak nie dotyczy wszystkich właścicieli czy zarządców budynków – próbna ewakuacja. Próbna ewakuacja, czyli praktyczne sprawdzenie organizacji oraz warunków ewakuacji, to sprawdzian, którego konieczność przeprowadzenia wynika z § 17 rozporządzenia [2] w przypadku obiektu: a) przeznaczonego dla ponad 50 osób będących jego stałymi użytkownikami (z wyjątkiem budynków mieszkalnych) – raz na 2 lata z całego obiektu, b) w którym cyklicznie zmienia się jednocześnie grupa powyżej 50 użytkowników (szkoły, przedszkola, internaty, domy studenckie) – co najmniej raz na rok, jednak w terminie nie dłuższym niż 3 miesiące od dnia rozpoczęcia korzystania z obiektu przez nowych użytkowników. CZYTANIE PRZEPISÓW ZE ZROZUMIENIEM Warto znać dokładną treść powyższego przepisu, ponieważ zdarzają się sytuacje, w których twórcy instrukcji bezpieczeństwa pożarowego (IBP), pokusiwszy się o stosowanie języka mniej oficjalnego, za to bardziej zrozumiałego dla przeciętnego zjadacza chleba, obowiązek ów opisują w sposób nieznajdujący odzwierciedlenia w prawie. Spotkałem się z mianowicie zapisem, z którego wynikało wprost, że próbną ewakuację przeprowadza się w każdej strefie pożarowej, w której pracuje więcej niż 50 osób. Pomijając oczywisty fakt, że w § 17 [2] nie ma ani słowa o strefie pożarowej, tylko o obiekcie, idąc takim tokiem rozumowania, można by nie ćwiczyć ewakuacji całego dużego centrum handlowego, gdyż z pewnością znajdą się tam strefy pożarowe, w których na co dzień nie pracuje więcej niż 50 osób. Przepisy nakazują jeszcze, aby o planowanych ćwiczeniach powiadamiać właściwego miejscowo komendanta powiatowego PSP, nie później niż 7 dni przed ich terminem. Są jeszcze inne smaczki. Po tragicznym pożarze, który powstał w 2019 r. w Koszalinie w tzw. escape roomie, czyli miejscu rozrywki polegającej na wydostawaniu się z zamkniętych przestrzeni, próbne ewakuacje z takich obiektów wymagają udziału rzeczoznawcy ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych. Wszystko po to, by nie dochodziło do podobnych tragedii (zginęło wówczas pięć nastolatek). A jak się ma realizacja obowiązku próbnych ewakuacji do twardych realiów życia codziennego? Obiekt obiektowi nierówny. Ćwiczebne opuszczenie nawet dużej hali magazynowej nijak się ma do próbnej ewakuacji szpitala, którą krótko można opisać jako drogę przez mękę [zmierzył się z tym Paweł Wolny, a potem opisał swoje przeżycia w artykule pt. „Ewakuacja szpitala cz. 2” (OP 2/2025)]. Zauważmy przy tym, że miał wolę, środki i pomoc, by to zrobić. PRZEPIS PRZEPISEM, A PRAKTYKA… Ale większość budynków to nie szpitale, a w większości szpitali nie przeprowadza się próbnych ewakuacji – z powodów opisanych we wspomnianym artykule. Czy odbywają się one w pozostałych obiektach? Trudno o odpowiedź, bo statystyk pewnie nikt nie prowadzi. Na pewno dbają o to w szkołach i przedszkolach, przez co strażacy prewentyści mają zwykle pracowity październik. Dlaczego akurat ten miesiąc? Teoretycznie większość szkół musi każdego roku do końca listopada przeprowadzić próbną ewakuację. Większość, nie wszystkie, bo są i takie, w których nie dochodzi do cyklicznej zmiany wymaganej liczby ponad 50 nowych użytkowników. Wrzesień jest miesiącem przeznaczonym na organizację i aklimatyzację nowych uczniów i przedszkolaków, listopad natomiast może już nie rozpieszczać pogodowo. Można spotkać się z opiniami, że ćwiczenia ewakuacyjne organizowane podczas lekcji nie mają sensu, że to sztuka dla sztuki, że powinno się na przerwie i najlepiej z odrobiną dramatyzmu, żeby hartować ducha. Pamiętajmy jednak, że „praktyczne sprawdzenie organizacji i warunków ewakuacji” to nie selekcja do sił specjalnych. Taką, trzymając się wojskowej terminologii, pozorację pola walki można zaobserwować w obiektach produkcyjnych i magazynowych. Dużą popularnością cieszą się praktyczne szkolenia przeciwpożarowe, najczęściej polegające na „gaszeniu” gazowego palnika symulatora. Na pewno są efektowne, a czy efektywne – to kwestia dyskusyjna. Często podczas takich szkoleń uczestnicy przechodzą przez namiot, w który wtłaczany jest zupełnie nieszkodliwy dym. Oczywistym celem szkolenia jest nauka obsługi gaśnic i chyba wprowadzenie uczestników w błąd co do możliwości oddychania w atmosferze pożarowej, ale mogę się mylić. Za miesiąc, dwa, pięć w tym samym zakładzie pracy organizuje się próbną ewakuację. „Na ostro”, jak to się często określa, czyli z uruchomieniem systemu sygnalizacji pożarowej i wytwarzaniem dymu jak podczas występu gwiazdy muzyki pop. I cóż się dzieje? Wszyscy reagują na alarm, przerywają wykonywane czynności i karnie opuszczają budynek. Budynek najczęściej parterowy, z większą liczbą wyjść na zewnątrz niż toalet. A jaką drogę wybierają? Przeważnie najkrótszą do miejsca zbiórki, ale niekoniecznie najbezpieczniejszą. […]

How AI sees this product

The more complete this product's details, the more confidently AI assistants can understand and recommend it.

59%